Po premierze. „Król Roger” zaskakujący, fenomenalny, ludzki...

Po premierze. „Król Roger” zaskakujący, fenomenalny, ludzki...

Po premierze. „Król Roger” zaskakujący, fenomenalny, ludzki...

Po premierze. „Król Roger” zaskakujący, fenomenalny, ludzki...

Po premierze. „Król Roger” zaskakujący, fenomenalny, ludzki...

Po premierze. „Król Roger” zaskakujący, fenomenalny, ludzki...

Po premierze. „Król Roger” zaskakujący, fenomenalny, ludzki...

Po premierze. „Król Roger” zaskakujący, fenomenalny, ludzki...

Po premierze. „Król Roger” zaskakujący, fenomenalny, ludzki...

Po premierze. „Król Roger” zaskakujący, fenomenalny, ludzki...

Po premierze. „Król Roger” zaskakujący, fenomenalny, ludzki...

Po premierze. „Król Roger” zaskakujący, fenomenalny, ludzki...

Po premierze. „Król Roger” zaskakujący, fenomenalny, ludzki...

„Opera Nova znów zaskakuje publiczność”, „monumentalne dzieło ubrane w maski współczesności”, „niezwykle głęboki obraz ludzkiej psychiki pozwala na utożsamienie się z tytułowym Rogerem”, „finał wbija w fotel” - piszą recenzenci po obejrzeniu pierwszej w historii bydgoskiej sceny operowej inscenizacji „Króla Rogera” w reżyserii i choreografii Roberta Bondary. Popremierowe spotkanie z Królem Rogerem 27, 28 i 29 marca 2026 r. - bilety już w sprzedaży!

Fot. Miłosz Budzyński, Opera Nova

Od błysku do blasku 

Opera Nova znów zaskakuje publiczność. Tym razem wystawia trudną operę Karola Szymanowskiego „Król Roger", która jest dramatem psychologicznym w czystej postaci - pisze Jacek Glugla, redaktor naczelny Gazety Wyborczej w Bydgoszczy, w którego recenzji czytamy, m.in.:

Robert Bondara przejmuje podwójną rolę – reżysera i choreografa – i to wyznacza język inscenizacji.  Akcja opery toczy się na Sycylii, ale my dostajemy dzieło, które zakorzenić można wszędzie. W każdym z nas. Do tego równie ważna, co warstwa muzyczna jest u Bondary ruch i gra światłem. Ten ruch nie ustaje od początku do końca. Wykorzystywana została obrotowa scena, która stanowi dodatkowe wyzwanie dla wykonawców, ale jest oryginalnym sposobem zdynamizowania scen. Potęgują je wspaniale przygotowany zespół baletowy. Widać tutaj  rękę Bondary-choreografa, który naznaczył spektakl swoja twórczą wizją.

Sasza Jankiewicz prowadzi orkiestrę Opery Nova tak, by partytura Szymanowskiego stała się wehikułem napięcia. W pierwszym akcie operuje chłodem, dyscypliną, rytuałem – to brzmienie oparte na ciężarze chórów. W akcie drugim wydobywa orientalne klimaty. W trzecim dźwięki stają się gęste, a jednocześnie rozświetlone. Idealnie budują napięcie przed finałową sceną.

W pierwszym spektaklu premierowym rolę Rogera zagrał Łukasz Goliński. To gwiazda międzynarodowych  scen operowych. Świetnie buduje postać złożoną z kontrastów. Najmocniejsze w jego wykonaniu były momenty, w których pokazuje jak chęć władzy, zderza się z lękiem. W scenach z Pasterzem buduje napięcie, w którym jest jakieś niedopowiedzenie. W finale „Słońce!" Goliński wkracza w jasność, którą ostatecznie zamyka jednaka mrok. 

Wielkie uznanie premierowej publiczności zdobyła Julia Pruszak-Kowalewska jako Roksana. W arii z aktu drugiego jej głos brzmi świetliście i miękko. Gra całą sobą. Jej relacja z Rogerem rzeczywiście wykracza poza relację „żona – mąż" czy "poddany - władca". Pokazuje bardziej niezależne poszukiwanie własnej drogi. 

Pasterza gra Pawlo Tolstoj. I u niego w głosie słychać to "światło". Tenor przedziera się przez mroczne fragmenty utworu. W pewnych momentach buduje mocną relację z Rogerem, w której czuć wręcz erotyczne napięcie, którym przyciąga do siebie władcę. Ważną rolę odgrywa też powiernik i asystent Rogera - Edrisi, w którego wcielił się Michał Ryguła. W swojej roli podąża za Rogerem i pozostaje mu wierny, choć sam doskonale potrafi pokazać niepewność i zagubienie.

(...)

Po finale zapadła cisza. To nie było wahanie, lecz skupienie. Po nim przyszły oklaski, które przerodziły się w owację na stojąco. Trudno jej się dziwić . W "Królu Rogerze" Roberta Bondary mamy do czynienia ze spektaklem, w którym poszczególne elementy składają się na jedną opowieść - od pierwszego, chłodnego błysku do ostatniego, świetlistego wybuchu słonecznego blasku.

Fot. Miłosz Budzyński, Opera Nova

Portret psychologiczny w operowym dziele

Wizjoner współczesnej sceny operowej Robert Bondara oraz wirtuoz dyrygentury Sasha Yankevych stworzyli dzieło monumentalne, w którym fascynacje Karola Szymanowskiego oraz Jarosława Iwaszkiewicza starożytnością i orientem, ubrali w maski współczesności - recenzuje Ilona Słojewska z Dziennika Teatralnego, na łamach którego czytamy także:

(...) Bondarowska wizja „Króla Rogera” skonstruowana na stworzeniu psychologicznych portretów, przede wszystkim w warstwie głosowej, idealnie wpisywała się w plastyczność przedstawienia. Mistrzyni scenografii, Diana Marszałek zbudowała na scenie stalowo-grafitowy, w odcieniach szarości koloryt, w którym to zamknięte w metalowych klatkach kamienie mają wielkie symboliczne znaczenie. Czy są ludzkimi niespełnionymi marzeniami, pragnieniami? Skamieniałe i formujące się przez całe życie w stosy? Ale ta wszechwładna szarość zawiera przebłyski złota w kostiumach królewskiego dworu czy kościelnego hierarchy. Ich autorka Martyna Kander, znakomicie czuje udział kroju i koloru w stwarzaniu na scenie określonych typów psychologicznych. Ich dookreślenie, usymbolizowanie. Ubranemu w biel Pasterzowi towarzyszy ciepła pastelowa barwa brzoskwini. Ten sam kolor ubiera jego uczniów. Nikt, poza Maciejem Igielskim, nie czuje tak doskonale intencji scenografa, kostiumologa i reżysera, by wykreować, wyreżyserować światłem tak wysublimowane ciekawe wizje sceniczne.

Orkiestra Opery Nova pod batutą Sashy Yankevycha zgrała z taką mocą i wyczuciem, jak nigdy dotąd. Sasha Yankevych wydobył z kompozycji Karola Szymanowskiego wszystkie muzyczne atuty interpretacyjne i wykonawcze, nadając im niepowtarzalne brzmienie. Motywy ekspresyjne, chorałowe, idealne prowadzenie zróżnicowanych rytmów do monumentalnego finału, którym jest rytualny taniec, Orkiestra Opery Nova wygrała na mistrzowskim poziomie! Bardzo przemawia do emocji końcowa scena, w której Król Roger idzie ku Słońcu.

Wymiar brzmieniowy spektaklu konstruuje Chór Opery Nova, od niedawna prowadzony przez Kaję Potrzebską, który nabrał bardzo głębokiego wokalnego oddechu i z przedstawienia na przedstawienie nie przestaje zachwycać swym znakomitym brzmieniem. Możliwościami kreowania warstwy brzmieniowej głosami kobiecymi i męskimi. Tym, razem wystąpił również Chór Dziecięcy przygotowany przez Agnieszkę Sowę, z sympatią przyjęty przez widzów.

Nie byłoby tak fantastycznego kolorytu inscenizacji „Króla Rogera”, gdyby nie Balet Opery Nova, prowadzony przez Małgorzatę Chojnacką, który w choreografii Roberta Bondary, zademonstrował w sposób absolutnie rewelacyjny swoje techniczne oraz interpretacyjne możliwości. 

Fot. Miłosz Budzyński, Opera Nova

Mądrość i wzruszenie

- Robert Bondara, reżyser i wybitny choreograf, nie rezygnując z bizantyjskich odniesień stworzył opowieść o sycylijskim władcy, który mierzy się z kryzysem wewnętrznym, jaki dotyka też człowieka XXI wieku - podkreśla redaktor Urszula Guźlecka w swym materiale dla TVP3 Bydgoszcz

- Było fenomenalnie - pięknie muzycznie, ciekawie postaciowo, reżysersko i realizacyjnie bosko. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Ci, którzy nie przepadaj za muzyką Szymanowskiego, znajdą mądrość i wzruszenie w poprowadzeniu akcji. Ci, którzy kochają muzykę Szymanowskiego, zachwycą się świetnymi głosami, na czele z Łukaszem Golińskim oraz dobrze brzmiącymi: orkiestrą i chórem. Jest to dzieło kompletne - podzieliła się na gorąco pierwszymi wrażeniami redaktor Magda Jasińska z Polskiego Radia PiK

Fot. Miłosz Budzyński, Opera Nova

kraina „Króla Rogera” długo zostaje w głowie

- Poprzedni sezon Robert Bondara otwierał genialną interpretacją „Orfeusza i Eurydyki”. Zabrał nas w swojej wizji mitu nie tylko do piekieł, dokąd zstąpił Orfeusz by przywrócić życie ukochanej Eurydyce, ale przede wszystkim do serca i duszy bohatera; targanych rozpaczą, ale i wyrzutami sumienia, rozdartych między rzeczywistością a projekcją.

 „Król Roger” to zupełnie inny poziom dyskusji o człowieku, jego emocjach i wyborach. Właściwie podpowiedź interpretacji dzieła duetu Szymanowski - Iwaszkiewicz daje już plakat zapowiadający premierę (8 listopada) autorstwa Jacka Staniszewskiego: potężna postać bezgłowego króla kryje w sobie drugą (a może tę samą?) postać. Jak ying i yang - zauważa Alicja Polewska, redaktor naczelna „Expressu Bydgoskiego” i „Gazety Pomorskiej”.

I ten motyw przenikania przeciwieństw prowadzi nas przez trzy akty, do których libretto stworzył kuzyn kompozytora, zapatrzony w mistrza Jarosław Iwaszkiewicz; napisał teksty do dwóch, bowiem trzeci nie przypadł Szymanowskiemu do gustu, więc sam chwycił za pióro. W interpretacji bydgoskiego zespołu nie widać tego pęknięcia, narracja zmienia swój rytm, ale w takt opowiadanej historii. Podobnie jak muzyka - w akcie I Sasha Yankevych dyrygujący orkiestrą Opery Nova ustępuje miejsca śpiewakom - świetny głosowo i dramatycznie Łukasz Goliński w roli króla Rogera, początkowo zbyt delikatny, ale tężejący z czasem, Pavlo Tolstoy w roli Pasterza, zachwycający Michał Ryguła w roli Edrisiego i ulegająca nowej wierze Julia Pruszak-Kowalewska jako Roksana. No i chóry - dojrzały pod kierunkiem Kaji Potrzebskiej oraz słowiczo czysty dziecięcy, prowadzony przez Agnieszkę Sowę.

Wróćmy jednak do muzyki, która od drugiego aktu wybija się na plan pierwszy. Jest gęsta, wręcz natrętna - maestro Yankevych daje naszej orkiestrze duże pole do popisu.

„Król Roger” to opowieść o człowieku, którego władza spętała konwenansami tak bardzo, że nie ma właściwie wyjścia, kiedy pojawia się Pasterz - symbol zmiany, nowego Boga, który porywa za sobą tłumy i żonę władcy. Tymczasem strażnicy starego porządku żądają sądu i wyroku; symbolem uwikłania króla w tym układzie są złote jak płaszcz arcykapłana - w tej roli Janusz Żak czy welon Dyakonissy - Darina Gapicz, rękawiczki Rogera. Król nie może niczym Herod umyć rąk, musi stanąć twarzą w twarz z nowym. Tu też wykorzystano symbole: o ile stary porządek ma barwę szarości z akcentami starego złota, o tyle nowe jest niewinnie białe i czyste.
(...)
Finał wbija w fotel, więc pierwsze oklaski były dosyć nieśmiałe, jakbyśmy potrzebowali czasu, by wyjść poza strefę dramatu. Szybko jednak brawa nabrały mocy, a przy stojącej owacji kurtyna szła kilka razy w górę.

Dzięki scenografii Diany Marszałek, światłom Macieja Igielskiego i multimediom Jagody Chalacińskiej kraina „Króla Rogera” długo zostaje w głowie.

za takim głosem - i muzyką - trudno nie podążyć

Tak niezwykłego pod każdym względem spektaklu operowego, jakim okazała się sobotnia premiera „Króla Rogera” w bydgoskiej Operze Nova, dawno nie widziałam, nawet na festiwalach. Zaśpiewali, zagrali i zatańczyli w niej artyści najznakomitsi - czytamy w recenzji Anity Nowak na portalu e-teatr.pl 

Spośród śpiewaków wyjątkowo pięknym, dźwięcznym, jakby z atłasu utkanym i z wielką siłą wijącym się w przestrzeni ogromnej sali Opery Nova, sopranem urzeka publiczność Julia Pruszak- Kowalewska w partii Roksany. (...)

(...) wiedziony rozpaczą odchodzącej żony, Król Roger gromkim, barytonem Łukasza Golińskiego, zdaje się w piasek kruszyć skały sycylijskiego wybrzeża, co przewidziała w estetycznie wysublimowanej, nowoczesnej i symbolicznej, w każdym momencie przedstawienia zachwycającej scenografii Diana Marszałek.

Charakterystyczne dla chrześcijaństwa epoki średniowiecza, szarości początkowych scen (...), jak i wyrafinowanych kostiumów, zwłaszcza Chóru i Baletu, projektu Martyny Kander w miarę propagowania przez Pasterza przesłań swojej religii, zmieniają barwę na ciepły kolor brzoskwini, symbolizując w ten sposób optymistyczną wymowę wydarzeń, bliską klimatowi kultury arabsko-bizantyjskiej. Bardzo ciekawie uwiarygodnia takie rozwiązanie przepięknie brzmiący, wyjątkowo mocny tenor Pavlo Tolstoy’a. Za takim głosem trudno nie podążyć

Znakomita była premierowa obsada bydgoskiego „Króla Rogera”. Z ogromnym zachwytem słuchało się basowego brzmienia głosu Janusza Żaka w krótkiej, niestety, roli Archiereiosa, a chciałoby się go słuchać i słuchać. Podobnie jak Dariny Gapicz, urzekającej swym o rzadkim brzmieniu mezzosopranem w roli Dyakonissy. Więcej przyjemności przysporzył publiczności swoją dłuższą obecnością na scenie ciekawy tenor Michał Ryguła w partii Edrisiego.

(...) Maksimum wspaniałych brzmień wydobył z poszczególnych instrumentów i połączył w porywającą doskonale zsynchronizowaną całość Sasha Yankevych. Kaja Potrzebska i Agnieszka Sowa wydobyły z chórów klimaty idealnie dostosowane do wymowy całości dzieła. Można powiedzieć, że ich brzmienie porywa i wzrusza jednocześnie.

Ogromną rolę we wzniesieniu tej inscenizacji na iście europejski poziom odegrała przecudnej urody choreografia Roberta Bondary i idealne dostosowanie się do jej wymagań niezwykle uzdolnionego bydgoskiego Baletu.

Fot. Miłosz Budzyński, Opera Nova